Joanna Kadłubowska

maj 7

Odkurzacz

Jakiś czas temu nasz odkurzacz wykitował, więc postanowiliśmy z dziadkami kupić sobie osobne. Oni kupili klasyczny i są zadowoleni. Ja kupiłam bezprzewodowy i pewnie myślicie, że po tygodniu zaczęłam pożyczać odkurzacz dziadków.

Gdzie tam. Uwielbiam go. Słabo ciągnie, nie da się do wcisnąć pod łóżko, ale nie zamienię go na żaden inny. 

Po prostu rozpoczęcie odkurzania trwa trzy sekundy. Trzeba podejść do szafy, wyjąć go i włączyć. Nie trzeba go przynosić z piwnicy. Nie trzeba zaplątywać się w rurę. Nie trzeba podłączać rury. Nie trzeba wyciągać kabla. Nie trzeba podłączać do prądu. Nie trzeba ciągnąć go za sobą i uważać, żeby nie zaplątał się w kabel ani nie zaczepił o rogi.

Po prostu wyjmuję z szafy i włączam.

Szczególnie przez ostatnie kilka dni, kiedy to dzieci pół dnia spędzają w piaskownicy.


Kwiec. 18

Pływając

Czasem rozmyślam.

Nauczyłam się zanurzać głowę. Co jakiś czas łapię się na myśli, jak to tata mnie zobaczy, zdziwi się i pogratuluje. Ucieszy się. Ja mu powiem, dlaczego mi samej się udało a jemu nigdy się nie udało mnie nauczyć (nawet wymyśliłam żeby porównać jego wersję do “całka to pole pod krzywą” a moją do obliczania wzoru na całkę).

W tych myślach w ogóle nie ma mamy. Częściowo dlatego, że jej nigdy nie obchodziło, czy dobrze pływam. A częściowo dlatego, że jest mi kompletnie obca i, wciąż, pomimo racjonalizowania, wstrętna.

Co z tego, że nie wiedzieli, jak się wychowuje rodzeństwo? Mogli przynajmniej się starać. Mogli w ogóle próbować zauważyć, że mają dzieci.

Mam tonę żalu, którego nie umiem się pozbyć.Ostatnio czytałam Róży “Lottę z ulicy Awanturników”. Czytałam pełna podziwu dla wszystkich dorosłych w tej książce i przypominałam sobie, jakie robiła na mnie wrażenie, kiedy sama byłam dzieckiem.

Wyliczyłam Tadkowi, że na miejscu Lotty dostałabym trzy lania w ciągu tego jednego dnia. Że w ogóle zaraz przed wyjściem mamy nasze ścieżki kompletnie by się rozeszły. Poszłabym do sąsiadki mówiąc, że się wyprowadzam? Za coś takiego przez tydzień bym nie mogła siedzieć na pupie. Ani wychodzić z domu. A przez rok byłoby mi to wypominane jako najgorsza hańba i powód do kolejnych, oderwanych od rzeczywistości kar. Tak po prostu, żeby ukarać, bo się hańba przypomniała.

Kiedy byłam mała w ogóle nie mogłam zrozumieć, co się w tej książce dzieje (przynajmniej od momentu, kiedy Lotta wychodzi z domu). Po prostu tego typu doświadczenia były mi aż zbyt obce. 

Wybaczyć? Zapomnieć? Nie wiem, czy w ogóle się da. Mogę tolerować ich obecność w moim domu, ale na tym koniec. Mimo iż z Tadziem znamy się już pół życia.

Często też sobie myślę, że gdyby nie Tadek, to byłabym obecnie w psychiatryku, bez większych szans na życie.


Marzec 30
“Have you no respect for the past? For what was thought and believed by your foremothers?”
“Why no” she said. “why should we? They are all gone. They knew less than we do. If we are not beyond them, we are unworthy of them - and unworthy of the children, who go beyond us.”

“Herland” Charlotte Perkins, chapter 10.

The whole fragment about beliefs is a nice one.


Stycz. 23

Po czym poznać NPM?

Kiedy ryczysz dlatego, że twój facet, po uratowaniu twojego komputera, chcąc cię pocieszyć piosenką Monty Pythona, usuwa sesję przeglądarki.

Kiedy ówże facet pyta, czy może wziąć jedną kostkę otwartej, połamanej czekolady leżącej na stole.


Stycz. 16

Przeznaczenie, które przypada nam w udziale, kiedy przychodzimy na ten świat […] zamiast narzucać nam jedną trajektorię, narzuca ich wiele i w konsekwencji zmusza nas… do wyboru! […] Nie dana nam jest ani chwila wytchnienia od podejmowania decyzji. […]


Wszystko to odnosi się także najpierw do życia zbiorowego. […] Dziś dzieje się coś zupełnie innego. […] Władza publiczna znajduje się w rękach przedstawiciela mas, które są tak potężne, że zniszczyły całkowicie wszelką możliwą opozycję. Opanowały władzę publiczną w tak wielkim stopniu, że trudno byłoby znaleźć w dziejach okresy tak potężnych i wszechogarniających rządów. A jednak władza publiczna, rząd, żyje z dnia na dzień; nie przedstawia się jako zwiastun jakiejś określonej przyszłości, nie sprawia wrażenia początku czegoś, czego rozwój czy ewolucję można by sobie wyobrazić. Ogólnie biorąc, nie posiada programu, działa bez planu na przyszłość. […] Rządzi ona dlatego, że tego domaga się teraźniejszość, a nie przez wzgląd na przyszłość. Stąd też jej działalność sprowadza się do unikania konfliktów dnia dzisiejszego. Władza nie dąży do ich rozwiązywania, lecz od nich ucieka, posługując się dla ich chwilowego wszystkimi dostępnymi środkami, nie zważając nawet na to, że ich użycie może już w niedalekiej przyszłości zrodzić jeszcze poważniejsze konflikty.

José Ortega y Gasset, “Bunt Mas” w tłumaczeniu Piotra Niklewicza, Muza 2004.

Tekst pisany w latach 20 zeszłego wieku. Wręcz uderzył mnie podobieństwem do tych ochłapów polityki, o których słyszę.


Strona 1 z 12